Fot. pixabay.com
Bawię się sportem już ładnych kilka lat, i choć odbywało się to ze skrajnie różnym natężeniem, zawsze był to ten element, który utrzymywał mnie we względnej równowadze.
Nagród w sporcie jest wiele, od popłynięcia odcinka treningowego szybciej niż zwykle do zdobycia upragnionego, wyczekanego medalu. Ale najfajniejsze i tak jest to, co dostaje się zupełnie gratis. To przychodzi po jakimś czasie, dłuższym lub krótszym, czasem nawet dopada tak bardzo znienacka, że przy odrobinie nieuwagi można to przeoczyć. Ale to jedna z najfajniejszych części składowych tej całej zabawy.
Bo w którymś momencie po prostu wiesz, czujesz, stajesz się tym co robisz.
Nie musisz patrzeć na zegarek, bo z dokładnością do kilku sekund na kilometr wiesz w jakim tempie biegniesz.
Nie musisz się zastanawiać, jak szybko popłyniesz zadany odcinek, bo masz nad tym pełną kontrolę. Ty dyktujesz warunki, a woda posłusznie się temu poddaje.
To się dzieje samo.
Nie martwisz się już, że jesteś niewyspany, zmęczony albo głodny, że masz na głowie kilka ważnych spraw do załatwienia na przedwczoraj. Zawiązując sznurówkę buta, wpinając się w SPD albo przełamując taflę wody wchodzisz w równoległą rzeczywistość i tylko to cię obchodzi. Nieważna jest pora dnia, twoje ogólne samopoczucie i zmartwienia – stoisz na mocnym fundamencie, na który sumiennie pracowałeś, i wiesz że to cię nie zawiedzie. Twoje głowa, serce i płuca zawiązały komitywę, stały się posłuszną maszyną, na której można polegać.

Wysiłek jest twoim przyjacielem. Jest nie tylko coraz szybciej – jest po prostu dobrze. Chociaż twoje mięśnie i płuca palą żywym ogniem, wiesz że wszystko będzie w porządku. Bawisz się tym. Masz pełną kontrolę nad sytuacją.

 
When I was a kid I did feel like a robot and I loved it! I absolutely loved it. I pictured myself I had goggles on, this was the control room it’d move the arms and as the arm got tired I moved more miniature men to those kind of arms to be able to get through it. But when we talk about, and I can see it from the outside, people see it as being monotonous, I don’t. I love this part. For me this was like practising the same note. A musician will sit in their room rehearsing something and I think it’s easy for people to go, ‘I understand that’. They struggle to see it though in swimming. But for me I was refining what would be my next performance and so I’m listening, I’m feeling and I’m preparing even in those laps that are so long.
Ian Thorpe w wywiadzie dla Michaela Parkinsona
Wciąż mam wiele pytań. Szukanie odpowiedzi na niektóre jest fascynujące, na inne raczej denerwujące – wolałabym poznać już odpowiedź zamiast ciągle jej poszukiwać. Ale każdy kolejny tydzień, miesiąc i rok spędzony na tych grach i zabawach zbliża mnie do tego absolutu.

Dodaj komentarz