Tak się jakoś złożyło, że dzisiaj znowu będzie o porażce, ale nie tak do końca. Jak to zwykle w sporcie bywa, przegrana jednego jest zwycięstwem drugiego, a w sportach walki, gdzie toczą się pojedynki, jest to tym bardziej zauważalne.

Nie jestem fanką judo. To znaczy nie jestem też antyfanką, ale po prostu niespecjalnie interesuje mnie ta dyscyplina, a przy okazji nie rozumiem jej zasad. Jednak jako że moja znajoma z dzieciństwa, Daria Pogorzelec, jest jedną z najlepszych zawodniczek w kraju i już dwukrotną reprezentantką Polski na igrzyskach olimpijskich, zarówno w Londynie jak i w Rio oglądałam transmisje z jej zmagań.
W tym roku miałam okazję zobaczyć coś naprawdę zaskakującego. Na kilka walk przed Darią na matę wyszło dwóch mężczyzn, ukłonili się sobie, po czym jeden z nich przerzucił drugiego przez plecy, ukłonili się sobie i zeszli z pola. Wszystko trwało jakieś dziesięć sekund. Jako absolutny żółtodziób w kwestii judo przez dłuższą chwilę zastanawiałam się, co ja tu właściwie zobaczyłam (innymi słowy: co ja paczę)? Dopiero kiedy po kilku minutach odezwał się komentator uświadomiłam sobie, że tak, to też była walka! Zegar ledwo co rozpoczął odliczanie, a dla jednego z panów było już po igrzyskach.
No i właśnie. Czy istnieje jakakolwiek inna dyscyplina olimpijska, w której można wygrać albo przegrać wszystko w sekundę? W większości konkurencji o triumfie bądź porażce może zdecydować choćby ułamek sekundy, ale, na miłość boską, występ trwa znacznie dłużej!
Judo to brutalna dyscyplina, i nie chodzi mi bynajmniej o jego czysto fizyczną warstwę. Lata przygotowań, treningi, obmyślanie strategii, potem długa podróż, aklimatyzacja, gigantyczny stres, presja i… wychodzisz na matę, a za sekundę jesteś już poza grą. Ups.
Do tej pory myślałam, że bieg na sto metrów jest konkurencją, na którą aż głupio fatygować się na drugi koniec świata. Oczywiście z wielkim przymrużeniem oka i pół żartem. Ale co w takim razie ma powiedzieć Bakhshi?
Fonseca zresztą też nie skradł zbyt wiele czasu antenowego, bo już kilkanaście minut później, w kolejnej rundzie, został pokonany przez Czecha.
Fot. judoinside.com
No cóż. Triathlon jest zdecydowanie najfajniejszy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.