Tylko jedno – że umrzemy.
 
Przeżyłam już coś, co wydawało mi się nieprzeżywalne; zniosłam coś, co jest nie do zniesienia. Cena jednak jest wysoka. Nie wiem o czym na co dzień rozmyślają moi krewni i znajomi i czy tak jak ja zastanawiają się, czy umrą dopiero wtedy, kiedy będą pogodzonym z tym faktem i usatysfakcjonowanym człowiekiem. Cóż, to będzie trudne. Poczucie ostatecznego spełnienia wydaje się czymś niemal nieosiągalnym. Ale kto wie – być może mam na to wystarczająco dużo czasu.
 
Jednak nawet długie rozmyślania nie pomogły mi dojść do ostatecznego wniosku, jak chciałabym umierać. Chciałabym podejść do tego przedsiębiorczo i matematycznie. Nie wiem dlaczego sądzę, że kiedy już to wymyślę, uda mi się zawrzeć z życiem jakiś pakt. Nie uda się, bo życie nas nie słucha. Wiem jak bym nie chciała, tylko co mi po tej wiedzy? Na pewno nie chciałabym umierać długo i w cierpieniu. Nie chciałabym też ginąć w wypadku samochodowym – lotniczy brzmi odrobinę lepiej, ale też słabo – i nie w pożarze. Nie w trakcie wojny, nie przez upadek z wysokości i nie przez zastrzelenie. Z jednej strony lepiej by było umrzeć szybko i bez zbędnego zastanawiania się. Z drugiej strony – jak to tak? Zostawić wszystko niedokończone, nieprzygotowane, niepewne? 
 
No więc jak? Ze starości, we śnie (co podobno się nie zdarza)? Wtedy pewnie miałabym czas na to, żeby zastanawiać się, czy zrobiłam w życiu wszystko to, na czym mi zależało. A to też niedobrze, bo jeśli nie, to na pewno będę się zadręczać. Jeśli jakimś cudem mi się to uda, to też nienajlepiej, bo za te wszystkie planowane tortury na pewno srogo zapłacą moje kości i stawy. Poza tym przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia, a starość jest bardzo kiepska na cokolwiek. 

Nie lubię wniosków, które brzmią: nie wiem.
 
Najlepiej by było nie umierać w ogóle. Ale kto wie, możliwe że dopiero wtedy zaczyna się zabawa.

Jak zwykle za dużo pytań, na które nie będzie odpowiedzi. Boimy się tego, co jest nieznane, a w tym nieznanym jest wyjątkowo dużo niewiadomych. O cielesność, o miejsce, o stan świadomości, o możliwość wglądu w to, co dobrze znamy i znaliśmy. I jeszcze tysiące innych. Może łatwiej byłoby mieć sprecyzowane oczekiwania, może łatwiej byłoby mocno w coś wierzyć. Trudno nie wierzyć w nic, trudno wierzyć w cokolwiek.
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna…
 
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.