Z wykształcenia jestem magistrem filologii polskiej, absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Z wyboru – triathlonistką. Zawodowo i zawodniczo jestem związana ze sportem i mam nadzieję, że za jakiś czas zamiast spójnika pojawi się tam znak równości. Oprócz trenowania i ścigania uwielbiam też pisać o sporcie i nie tylko.

Jestem pół na pół z Warszawy i z Gdańska. Obecnie, po (kolejnych) siedmiu latach mieszkania w stolicy, znowu jestem w Trójmieście. Dlaczego tak? A bo dlaczego nie! Któregoś jesiennego popołudnia postanowiliśmy, że chcemy zamieszkać nad morzem, i po kilku miesiącach od tej decyzji przenieśliśmy się do Gdyni. To najbardziej nasłonecznione miasto w Polsce i – według badań – najlepsze miejsce do życia w naszym kraju. Zdecydowanie się z tym zgadzamy! #wgdyniniepada

Kto to są „my”? To ja i moja druga połówka, Wojtek – mój chłopak, trener i przyjaciel w jednej osobie. Poznaliśmy się za sprawą naszej innej wspólnej pasji, jaką są psy. Mieszka z nami dwanaście łap – owczarek belgijski malinois Es (Shot Extreme Spitfire) i moje dwa bordery, o których możecie przeczytać tutaj.

Gdyby jeszcze kilka lat temu ktoś powiedział mi, że będę zajmować się sportem, spojrzałabym na niego wymownie i popukała się w czoło. Choć zawsze wiedziałam, że najlepiej czuję się wtedy, kiedy się zmęczę i że mam skłonności do masochistycznej przesady, to nigdy nie spodziewałam się tego, że zostanę sportowcem. A potem niespodziewanie i zupełnie bez reszty wpadłam w to po uszy. W połowie 2010 roku zaczęłam nieśmiało truchtać wokół bloku – tylko po to, żeby spróbować przełamać się do czegoś, czego nie znosiłam. W 2011 roku biegałam już nałogowo; w pierwszym sezonie startów pobiegłam 5 km w 19:40 i 10 km w 39:38. A potem nastąpiła czarna dziura… Przez kolejne dwa lata nie startowałam i mogłam trenować w bardzo ograniczonym zakresie, bo na własne życzenie zafundowałam sobie serię kontuzji. Jednak w okresie, w którym nie byłam w stanie biegać, zaczęłam więcej pływać i jeździć na rowerze. I w ten sposób znalazłam to, co kręci mnie najbardziej… Od 2014 roku startuję w triathlonie, choć dopiero w sezonie 2016 zaczęło to przybierać formę skoordynowanych działań, które przynoszą wielką satysfakcję. Z każdym miesiącem, tygodniem, a nawet dniem uczę się swojego organizmu i pracuję na to, aby być lepszą od tej zawodniczki, którą byłam poprzedniego dnia.

Moje rekordy życiowe:
BASEN 50m:
400m dow – 5:33 (Warszawa 2016)
200m zm – 3:01 (Warszawa 2016)

Basen 25m:
200 dow – 2:43 (Tychy 2016)
800 dow – 11:07 (Toruń 2017)

Bieg:
5 km – 18:12
10 km – 39:46