Skip to content

Miesiąc: Grudzień 2014

sport 2

Nie zawsze warto słuchać serca

No nie zawsze. Na przykład gdybym posłuchała go dziś, to zamiast pojechać na trening, wysiadłabym z samochodu i wróciła do domu, żeby położyć się na podłodze i poczekać aż się zestarzeję i umrę. Zresztą już za kilkanaście godzin będę miała rocznikowo 25 lat (o nie..), więc w gruncie rzeczy byłoby to działanie z dużą szansą na powodzenie. Być może byłby […]

życie 0

Chwila oddechu (co mówię z niepewnością)

Dziś po pięciu i pół godzinach snu obudziłam się rześka i gotowa do działania. Mechanizm był prosty: śniło mi się, że Smok ma babeszjozę, a gdy z tego snu wyrwał mnie budzik, leżał spokojnie obok mnie i patrzył w przestrzeń zaspanymi oczami. Od dwóch miesięcy każdy dźwięk budzika odbieram jako potencjalny zapalnik na rozpoczęcie jego ataku. Jeśli nie śnię akurat […]

zwierzaki 7

Prawie wesoły pies.

Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę się martwić tym, że mój pies ma świetne wyniki badań. To było jedyne, czego się obawiałam przed wzięciem bordera. Prześledziłam cały rodowód, sprawdziłam wszystkich przodków, […]

felietony 0

Bądź spokojny, nic nie jest pod kontrolą

Tytuł (poważnego, dorosłego) magistra przyszedł do mnie prawie jednocześnie z odpowiedzialnością, której się nie spodziewałam. I, paradoksalnie, tej której się zawsze najbardziej bałam. Czy to zawsze tak działa? Szczęśliwy ten, kto się nie zastanawia, co będzie za tydzień, rok, a co za wiele lat. Czy ma jakiś wpływ na to, co się obok niego dzieje. I co zrobi, kiedy straci […]

felietony 0

Gaudeamus igitur iuvenes dum sumus

Zawsze mi się wydawało, że kiedy już człowiek uzyskuje poważny, naukowy tytuł magistra, jest już na pewno dystyngowanym, poukładanym, dorosłym obywatelem. Aż tu nagle to już, a ja wciąż wewnętrznej powagi mam w sobie tylko (aż?) tyle, do ilu zmuszają mnie okoliczności (czyli obecnie dużo, w porywach do ekstremalnie dużo. Welcome to the real life w wersji hard, ale ja […]