Treningowo dzisiejszy dzień nie był imponujący- oooo nie, bynajmniej! Rano zaliczyłam krótki, pięciokilometrowy bieżek (noga daje radę, zobaczymy co będzie jutro, bo o poranku czeka mnie podobno pierwszy szybkościowy trening. Mam depresję na samą myśl.), porządne core stability i rozciąganie i.. na tym zakończył się dzisiejszy sport. Dzień odpoczynku!!!!



Większość dnia spędziłam na pracowaniu przy kompie na kocu w ogródku (bo słoneczko), przy stoliku na ganku (żeby nie świeciło w gały) lub w kuchni (bo już za gorąco); leżeniu plackiem na kocyku (ciepluuuusio) i chowaniu się w domu (bo po kwadransie leżenia w pełnym słońcu zaczynałam mieć halucynacje); czytaniu, pisaniu… Poza tym umyłam i wyszorowałam rumaka Giantino (najpiękniejsza szosia świata), sprawdziłam czy wynajmowanie domu pod Gdańskiem jest o wiele droższe niż pod Warszawą, oraz- punkt dzisiejszego programu- potrenowałam z pieskami.

Smok uważa, że w triathlonie powinna być jeszcze jedna dyscyplina: rzucanie piłki borderowi

Film się tworzy i będzie wgrywany w okresie nielimitowanego transferu Playa, czyli wczesnym rankiem (nie łudzę się, że dziś wytrzymam do północy).

EDIT: A jednak! Film okazał się nad wyraz lekki, więc udało mi się już umieścić go na YouTube’ie. Oto pierwsze ‚dorosłe’ ćwiczenia Zosieńki-Smosieńki:

Cóż ja mam dzisiaj więcej pisać. Nie nudziłam się dzisiaj, co to to nie, ale dzień upłynął nad wyraz spokojnie. Mam za to kilka fotek słodkiego Smosia- moim ulubionym zajęciem stało się robienie serii zdjęć podczas wykonywania Smoczej sztuczki „turlaj się” 😉

 

 

 

 

 

 

No i to by było na tyle. Jutro już mi nie będzie tak wesoło, bo podobno mam robić jakieś setki i dwusetki pod górkę na drodze dojazdowej do domu.. A podobno mieszkanie w Grzybnie nie ma żadnych wad.. 😉

Dodaj komentarz